WESZLO.COM Weszło

Podobno Szpakowskiego nie można ruszać, bo to legenda?

Maj 27, 2012 12:17

1305743606_szpakowskikask

Pierwszy raz od dawna nie obejrzałem meczu kadry w całości, w pięćdziesiątej minucie musiałem wyjść, bo wiecie – dzień matki, teatr i te sprawy (sztuka „Merylin Mongoł” w Ateneum – nie polecam). Teraz trochę biję się z myślami, czy sobie puścić powtórkę, ale wszyscy mnie informują, że nuda i że bez sensu. Na razie puściłem nagrany koncert Top Trendy i przypomniałem sobie, jak zajebistym gościem jest Janusz Panasewicz. Popularnością i rozpoznawalnością bije na łeb całą ekstraklasę razem wziętą, a normalnością – każdego piłkarza. Gdyby zawodnicy byli tak równi jak „Panas” to Weszło należałoby zamknąć po dwóch dniach. Facet potrafi być skromniejszy niż meble z Ikei.
Na razie drugiej połowy meczu nie włączam, chociaż ta pierwsza – naprawdę dobra. Perquis strzelił świetnego gola i mówi coś o gestach w kierunku tych, którzy go w kadrze nie chcą (ja nie chcę). Gesty tak samo niezrozumiałe jak – przynajmniej dla mnie – język, w którym Perquis o nich opowiada. Dla mnie to i sto goli nie wpłynie nawet w minimalnym stopniu na postrzeganie tego zawodnika. Nie o gole przecież chodzi, ale o elementarne zasady, niemożliwe do kupienia kasą, wślizgami i golami, niepodlegające negocjacjom.

Rzuciłem okiem na komentarze. Wiele osób ma pretensje do Tomka Ćwiąkały, że odważył się skrytykować Dariusza Szpakowskiego, a przecież Tomek jest młody, w zasadzie gówniarz i nie powinien atakować legendy (czyli najpierw też powinien się zestarzeć i dojść do momentu, w którym zacznie pleść kocopały – wtedy będzie miał moralne prawo oceny). Młodość ma to do siebie, że jak człowiek jest młody to mu się chce, czuje, że jego teksty mają sens i każdym chciałby coś zmieniać, chociaż próba zmieniania „Szpaka” to zawracanie kijem Wisły. Potem dopiero – na stare lata – dziennikarze kapcanieją i odpuszczają, stają się koniunkturalni i wybierają spokój. Najbardziej mięsożerni są ci młodzi, może pozbawieni dystansu, ale za to pełni energii i rewolucyjnego zapału. Starych spotkać można w każdej redakcji. Siedzą w kątach i sporządzają tabelki drugiej ligi, odbębniając kolejne dni.

Jak ktoś jedna uważa, że Ćwiąkała nie ma prawa przyładować Szpakowskiemu to ja to mogę zrobić w zastępstwie, chociaż ja pewnie też nie mam prawa. Wystarczyło mi półtora meczu (Łotwa plus połówka ze Słowacją) by dojść do wniosku, że „Szpak” Euro bierze tak jak każdy mecz, czyli siłą rozpędu. Jeśli jest permanentnie nieprzygotowany do meczu Polaków to już boję się co będzie, gdy w swoje łapy dostanie drużyny całkowicie mu obce. Od komentatora Telewizji Publicznej musimy wymagać szacunku dla widza, a ten szacunek objawia się profesjonalizmem. Szpakowski nie jest profesjonalistą, ponieważ niedostateczne interesuje się materią, o której opowiada. I w tym momencie mam w dupie, czy on pracuje w telewizji 30 lat czy 40, bo dzień, w którym przestał przygotowywać się do transmisji, a zaczął jechać na doświadczeniu powinien być jego dniem ostatnim. Facet ma głos, czuje rytm gry, ma to coś, że jak krzyknie „gooool” to włosy stają dęba, ale nie potrafię przejść obojętnie nad tym, że z każdym rokiem jest coraz większym piłkarskim ignorantem.

W ogóle po telewizji w czasie Euro spodziewam się wszystkiego najgorszego, w czym też jest ogromna wina Szpakowskiego. W dużej mierze to on decyduje o kształcie redakcji sportowej TVP, o mentalności pracowników, o jakości pozostałych komentatorów i reporterów. To on nadaje ton i inspiruje. To on ma taką pozycję, by od środka pchać redakcję w lewo albo w prawo. Tak jak Borek swoją osobą wyznacza standardy w Polsacie, jak Twarowski i Smokowski w Canal+, tak Szpakowski w TVP. Niestety, nie sprawdza się ani jako trybik w tej maszynie (komentator), ani jako koło zamachowe (legenda). Stał się słodko-pierdzącym opowiadaczem dyrdymałów i takie też TVP jest w każdym elemencie – przez studio, reporterów, aż po resztę komentatorów. Różnicę, mam nadzieję, zrobi Laskowski, ale coś mi podpowiada, że Szpakowski ulokuje Laskowskiego tak, by ten mu specjalnie nie wchodził w paradę.

Przed turniejem społeczeństwo robi się coraz bardziej wyrozumiałe. Euro-głupawka. Strzelec gola dla Polski mówi po francusku – ale to nic. Komentator TVP mówi od rzeczy – to też nic. Może i ta fala wyrozumiałości jest dobra, ale niestety tak już mam, że najczęściej pływam pod prąd.

stan

Weszło



KOMENTARZE

ZOBACZ RÓWNIEŻ

WESZŁO NEWSY

BLOGI I FELIETONY

ANGLIA

HISZPANIA

NIEMCY

WŁOCHY