"Kto chce, może sobie teraz splunąć na Andrzeja Gołotę. W internecie śmieją się z niego nawet 13-letnie, pryszczate..." więcej
"Mecz Legii ze Śląskiem miał... dwóch przegranych, jednego zwycięzcę.
Przegrany numer 1 – Leszek Miklas. Okazało..." więcej
"Kazik Staszewski napisał kiedyś piosenkę \"Wampir z Bytomia\". Jej słowa brzmiały mniej więcej tak: \"A ty idziesz..." więcej
Absurd rynku transferowego. Ramos w cenie Włodarczyka!
2 września 2008 - 00:32
Czyje przyjście do Wisły było ważniejsze – trenera Skorży za darmo czy Jirsaka za 700 tysięcy euro? Tu chyba nikt wątpliwości nie ma, wiadomo że Skorży. Ale to pytanie do nas wróciło właśnie teraz, w ostatnim dniu okienka transferowego. Bo tak na zdrowy rozum coś jest nie tak z całym tym rynkiem – kluby na całym świecie płacą gigantyczne pieniądze za zawodników, a nie wydają nawet centa na trenerów. No, jeden taki transfer szkoleniowca mieliśmy – Juande Ramosa z Sewilli do Tottenhamu. Cena? 400 tysięcy euro. W Anglii za więcej nawet kulawi chodzą. Tyle zapłacił... Lubin za Piotra Włodarczyka.
To naprawdę nas zastanawia. Sytuacja w piłce jest diametralnie inna, niż w jakiejkolwiek innej branży. W szeroko przyjętym biznesie najbardziej poszukiwana i najlepiej opłacana jest kadra zarządzająca, a nie szary pracownik. W piłce powinno być podobnie – skoro wydaje się gigantyczne pieniądze na piłkarzy, to człowiek, który nimi zarządza, któremu powierza się żywy majątek też powinien być wart fortunę. I rozchwytywany.
Ramos to przykład. Mieliśmy też jakiś czas temu transfer Ronalda Koemana z PSV do Valencii za 200 tysięcy funtów, po którym prezydent FIFA Sepp Blatter stwierdził: „Będziemy chcieli ujednolicić przepisy transferowe dla zawodników i trenerów. Tych drugich także powinno obowiązywać okienko transferowe". Okienka nie wprowadzono, innych tego typu transferów nie wychwyciliśmy.
Ale dajmy się przez moment ponieść fantazji, albo... po prostu wyprzedźmy trendy, zabawmy się w analityków, którzy potrafią przewidzieć, co się wydarzy. Bo czy dziś możemy wykluczyć, że za jakiś transfer trenera nie okaże się kosztowniejszy niż np. słynne przejście Zinedine’a Zidane’a z Juventusu do Realu za 46 milionów funtów? Prezesi silnych klubów coraz częściej zadają sobie pytanie - kto jest więcej wart? Dobry napastnik czy dobry trener? I odpowiedź z każdym sezonem wydaje się łatwiejsza - dobry trener. Tottenham przez lata kupował piłkarzy za gigantyczne pieniądze. Rok 2007 - Bent za 16,5 miliona funtów, Bale za 10 milionów i Kaboul za 8 milionów. Rok 2006 - Berbatow za 11 milionów, Zokora za 8,2 miliona. Rok 2005 - Jenas za 7 milionów. I tak dalej, choćby do roku 2000, kiedy Tottenham wyłożył 11 milionów za Siergieja Rebrowa. Jak ostatnio podsumowaliśmy, londyńczycy w ciągu ośmiu lat wydali na piłkarzy miliard złotych! I co zdobyli? Nic. Brakowało szkoleniowca, który wydawałby pieniądze z głową i systematycznie budował drużynę, a nie kolekcjonował przepłacane gwiazdy. Tylko czy trzeba było aż tylu lat, by na to wpaść?
Przyjęło się, że trener pracuje tak długo, jak długo ma ważny kontrakt (czyli do końca umowy albo do wypowiedzenia). To oczywiście wprowadza jakiś tam ład, ale... my go nie rozumiemy. Równie dobrze można byłoby takie zasady stosować wobec zawodników. Między bajki można włożyć opowieści, że trener to inna pozycja w klubie, człowiek bardziej lojalny, odpowiedzialny. Pewnie są i tacy, ale... są i ci, którzy mają lojalność gdzieś i chcą głównie zarabiać pieniądze, realizować ambicję, iść w górę i w górę, choćby skacząc z kwiatka na kwiatek.
Jeden piłkarz wprowadzony do przeciętnej drużyny zmienić wiele nie może. Jak mu dobrze pójdzie, to strzeli kilka goli, w pojedynkę wygra dwa mecze. Ale jeden trener - odpowiednio dobrany do potrzeb klubu - jest w stanie zrobić naprawdę wiele. Zgodnie z zasadą, którą głosi Marcelo Lippi: "Pojedyncze mecze wygrywają zawodnicy, turnieje - trenerzy..." No i jest jeszcze druga strona medalu - kiepski szkoleniowiec rozłoży nawet prawdziwy dream-team. Dlatego jak to jest, że Mourinho uchodzi za synonim sukcesu, a gdy trenował Chelsea, to nikt nie próbował go podkupić? A przecież to brzmiałoby nawet rozsądnie: „FC Barcelona (czy jakikolwiek inny topowy klub) zaoferowała Chelsea 70 milionów euro za trenera Jose Mourinho”. Absurd? A dlaczego?
Piłkarscy menedżerowie coraz częściej podpisują umowy nie z piłkarzami, ale właśnie ze szkoleniowcami. Szukają im pracy, negocjują umowy. – Nie wierzę jednak w to, że transfery trenerów dorównają transferom zawodników. Słusznie czy nie, piłkarze zawsze na tym rynku pracy wyceniani byli zdecydowanie wyżej. Tak było, jest i będzie - przewiduje Mariusz Piekarski, były piłkarz, dziś menedżer. – Może ta dysproporcja wynika z tego, że piłkarza łatwo można jeszcze sprzedać z zyskiem. Chociaż niewykluczone, że teraz i trenerzy będą mieli wpisywaną w kontraktach pokaźną sumę odstępnego - dodaje. No bo niby dlaczego ceny trenerów nie miałyby rosnąć? Piłkarz się sprawdza, to drożeje. Może ze szkoleniowcami będzie tak samo.
Do Polski moda na trenerskie transfery jeszcze nie przyszła. Kiedy Legia chciała sprowadzić Dariusza Wdowczyka z Kolportera, ostatecznie z tego zrezygnowała, bo... trzeba było zapłacić za niego kilkadziesiąt tysięcy złotych kielczanom. Nie przeszkodziło to jednak po jakimś czasie kupić Brazylijczyka Juniora za dwa miliony. Że jest to idiotyzm, widać gołym okiem. Gdybyście prowadzili pierwszoligowy klub i nagle gdyby naszła was ochota, żeby zrobić z niego potęgę, to wolelibyście wydać dwa miliony złotych na Skorżę lub Michniewicza, czy na Iwańskiego?
Co o tym wszystkim sądzicie? My mamy wrażenie, że jest jakaś umowa społeczna, przyjęta zasada, że trenerami się nie handluje. I tylko czekać, aż ktoś na dobre tę umowę złamie. Ramos to był przedsmak. Czekamy milionowy transfer. A potem lawina ruszy...
Tagi: transfery, piłka, nożna
KOMENTARZE:
- specu (22.09.2008 21:05:16)
ramos przeszedl za 400tys ale za 5 lat dostanie bodaj 15mln funtow - distefano (03.09.2008 10:36:22)
zaglebie nei dalo za wlodara 400 tys euro tylko 200 tys euro,to jest duzo roznica panowie - abcd (02.09.2008 17:34:47)
taki przykład jakby nie patrzac skład Wisły w sezonie gdy zajela 8 miejsce nie roznil sie od tego z zeszlego sezonu... a Wisła zdobyla mistrza... Zasluga trenera Skorży ktory przyszedl i poukladal taktycznie ten zespol jest niewyobrażalna. - ;) (02.09.2008 15:14:59)
Ostatnio pisaliscie ze na onetach itp. tytuły są takie żeby naciągnąć na kliknięcie, wy teraz zrobilicie to samo, bo bardziej znanym z Ramosów jest Sergio... - zbuh (02.09.2008 11:25:55)
Steelin napisał wszystko w tym temacie...Weszło.pl - zróbcie jakiś szybki kurs ekonomii / marketingu, zorientujcie się jakie są stawki na rynku reklamowym, a potem porównujcie to z zarobkami kopaczy. Zresztą pisałem już o tym w przypadku artykułu o Owenie. POPYT i PODAŻ, i tyle :) - Kayuzo (02.09.2008 08:25:35)
Swego czasu zanim miał przejść Skorża do Wisły, miał z Dyskobolią ważną umową, więc Wisła chciała wykupić Pana Maćka (jednak nie wiem za ile). Ale chyba się kluby jakoś inaczej dogadały bo do wykupu nigdy nie doszło. - steelin (02.09.2008 05:16:06)
Pierwsza sprawa: sami trenerzy są mniej skorzy do przeprowadzek, bo nieraz trzeba kilka sezonów budować drużynę, by coś z niej wyciągnąć. Druga, ważniejsza sprawa: piłkarze są w cenie, bo są więcej niż towarem piłkarskim. Przychodzi taki napadzior i sprzedaż koszulek rośnie o ziliard procent. A wtedy i sponsorzy więcej dają za reklamy na koszulkach... itd, itd. A trener siedzi w garniaku lub dresiku na ławce i dyryguje. Co to za reklama? W Polsce mamy dobry przykład, w jakiej cenie może być trener, jeśli jest jednocześnie dobrym towarem marketingowym - Beenhakker. Browiec płaci mu bajońską pensję na spółę ze związkiem, a on robi w reklamach browca, banku, czegośtam... Podsumowując, piłkarz nie tylko gra, ale jest i reklamą klubu - dlatego jest w cenie. W zasadzie posunę się do gorzkiej refleksji - sukcesy piłkarskie służą tylko napędzaniu machiny markentingowej. - Ozis (02.09.2008 04:13:39)
Ale mam nadzieje że to nie asekuracja, taki mały odwrót przed hucznie obwieszczonym odpadnięciu Wisły z Tottenhamem ??! Santos przyszedł, napastnik na testach a Hotspur straciło Berbatowa.Pękacie? Ojj zjecie swoje gacie... - baranki4 (02.09.2008 03:16:51)
Pierwszy rozsadny artykul na tej stronce od bardzo dawna. Nikt nie szydzi i nie judzi... Moze idzie ku lepszemu? - tran (02.09.2008 02:20:45)
Kto to pisał ? Tak trzymaj stary,ciekawe spostrzeżenia,odnośniki,zapytania,po prostu dobry tekst.Szczerze to rzadko się takie czyta.Zmusza do jakichś przemyśleń,refleksji . - (L)eny (02.09.2008 01:35:11)
Koruptor raczej... - Grab (02.09.2008 01:28:16)
Barti-przestan sie popisywac.... jak bylo?Korona kolporter Kielce! Jeden dzien w szkole i.....jakie dzieciatko madrusie sie juz zrobilo.....ph - Barti (02.09.2008 01:05:50)
Koronę, nie Kolporter. Kolporter to firma, nie drużyna.
dodaj komentarz:

Porady / Porady w typowaniu wyników
- » Typy od Legionisty_b (353)
- » <<<<Wojownicy bukmacherskiego Dżihadu >>>> (6008)
- » Football od Tororosso (132)
- » Polska liga - typujemy wszystkie mecze - konkurs (226)
- » SHAMROCK73 OVER SOCCER (10)
Promocje / Wszystko o bonusach firm bukmacherskich
Sport / Dyskusje o sporcie

Gamebookers
Bonus 100 procent od pierwszej wpłaty, aż do 100 złotych. Czyli wpłacając 100, bierze się 200. Bonusem - jak to zawsze bywa - trzeba obrócić przez wypłatą.
PartyBets
Bonus 100 procent o maksymalnej wysokości 30 euro (czyli przy dzisiejszym kursie euro około 100 złotych). Uzyskaną kwotą trzeba trzy razy obrócić.

PartyPoker
Nowy program lojalnościowy - dzięki regularnej grze można zdobywać punkty, które można zamieniać na gotówkę lub wejściówki do atrakcyjnych turniejów (nawet o milion dolarów). Ponadto bonus od pierwszej wpłaty. PartyPoker to największa na świecie sala pokerowa.
Bet24
50 procent bonusu od pierwszej wpłaty, aż do 100 euro. Dodatkowy 100-procentowy bonus na kasyno oraz 50-procentowy na poker.




Sprawdź kto obstawia najlepiej!





