Jarosław Kołakowski

Jarosław Kołakowski


Piłka nożna to jest nie wyspa zła

Tagi: , , , ,
13 września 2008 15:27

Ostatnio zaproszono mnie do telewizyjnej rozmowy na temat książki „Futbolowy biznes bez maski”, polecanej między innymi przez Janusza Zaorskiego. Na samym wstępie prowadzący, Piotr Salak, przedstawił mnie: - Panie Jarku, pan dziś w roli czarnego charakteru... Nie za bardzo rozumiem dlaczego. Bo w książce menedżerowie przedstawieni są w złym świetle? Podobnie przecież jak działacze, trenerzy, właściciele klubów...

Sama książka nie ma specjalnej wartości i raczej jest to sensacja, na której ktoś chce się wypromować. Jednak to zdanie, wypowiedziane przez prowadzącego, a także dalsza część dyskusji nakierowały mnie w stronę pewnego spostrzeżenia. W pewnym momencie powiedziałem: - Piłka nożna jest tylko jedną z dziedzin życia i spotyka się w niej takie same patologie, jak we wszystkich innych... To oczywiście nie dla wielu osób miłe stwierdzenie, ale moim zdaniem trafiające w sedno. Zaorski zaatakował mnie wówczas: - Niech pan pokaże inną, gdzie postawiono zarzuty 120 osobom! I co tu odpowiedzieć? Jak odeprzeć taki argument? Na pozór wydaje się on silny. Ale tylko na pozór. Bo mnie martwi, że w innych dziedzinach życia nikt tak nie walczy z korupcją i dziwnymi układami, jak właśnie w futbolu. Spójrzmy na tak bliską panu Zaorskiemu kinematografię - czy tam nie ma układów? Czy reżyserowie nie mają ulubionych aktorów? Czy zawsze o wszystkim decydują umiejętności aktorów? Moim zdaniem nie.

Absolutnie nie chcę bronić wszystkiego złego, co wydarzyło się w futbolu. Ale też nie uważam, że piłka nożna to jakaś wyspa zła. Skoro do tylu przekrętów dochodziło w piłce nożnej, to nie wyobrażam sobie, żeby ich nie było w siatkówce, żużlu, koszykówce, hokeju... Sport jest odbiciem rzeczywistości. Przecież przez lata były u nas kombinacje – prawo jazdy, wojsko, szpitale, przyjęcia na studia. Co drugą rzecz załatwiało się po znajomości i było na to ogólne przyzwolenie. Lekarz miał niską pensję, brał pieniądze od pacjentów, a ci mu dawali, bo wiedzieli, że i tak zarabia mało... Ten sposób myślenia rozprzestrzenił się - na sport, ale nie tylko i też nie przede wszystkim na sport.

Zmierzam do tego, że w piłce nożnej działają tacy ludzie, jak wszędzie. Są gorsi, są lepsi, są nijacy. Sam zdobyłem kiedyś konkretny i poważany zawód, ale trafiłem do futbolu, bo to moja pasja. I zależy mi na tym, aby środowisko piłkarskie nie było postrzegane jako banda ludzi bez skrupułów...


KOMENTARZE:

  • Borsuk (18.09.2008 18:24:06)
    popieram naszego Wilkołaka/ bez dieniek, nie pajedjosz,nie mylić pajeboć.

  • malgo (15.09.2008 09:53:30)
    ostatnie zdanie nie jest prawdziwe - Pan jest nijaki

  • Jaszczuk (14.09.2008 12:32:59)
    Racja, po piłce dziś jeżdżą wszyscy, bo to jest trendy. Jeszcze większe bagno jest w polityce, sądach, biznesie itd, itp

  • wyar (13.09.2008 23:33:51)
    Panie Jarku,dobry wpis,naprawde... Nie zawsze bylem fanem Panskich wpisow,czasem zadziwiajaco upraszcza i splycaPan problemy - tym razem jednak trafil Pan w samo sedno. Juz jakos utarlo sie u nas mowic o polskim futbolu w kategoriach tragedii,ktora nie ma odzwierciedlenia w innych zachowaniach naszego spoleczenstwa - prawda,niestety,jest inna... Oczywiscie,nie znaczy to,ze pochwalam to,co dzieje sie w pilce - ale "uklady,ukladziki" to immanentna kwestia nie tylko dla pilki,czy tez - jak slusznie Pan zauwaza - dla kinematografii. Zreszta - pytanie,jakiego braklo mi w Panskim felietonie,powinno byc postawione tak:czy jest JAKAKOLWIEK PEWNOSC,ze taka skala korupcji drazy tylko polska pilke ? Moim zdaniem - nie,zreszta korupcja to nie jedyny wspolczesny problem zawodowego sportu... Z niecierpliowscia bede wiec oczekiwal dalszych wpisow - mam nadzieje,ze wciaz na wysokim poziomie. Pozdrawiam

  • GaD (13.09.2008 21:33:15)
    Ładny tytuł,sam Pan na niego wpadł czy znalazł w jakiejś literaturze fachowej?

  • C. (13.09.2008 19:25:47)
    Mam dość sporą kolekcję książek o tematyce piłkarskiej. Wszystkie przeczytałem, część bardzo mi się podobała, część średnio, a część wcale. Tak się składa że książkę o której mowa w artykule p. Jarka zaliczam do tej ostatniej kategorii. Jest to po prostu tłumaczeniowy bubel!!! Temat który podjęty jest w książce jest bardzo interesujący i podejrzewam w oryginale czyta się ciekawie i jednym tchem, ale czy w tym kraju naprawdę nie ma już żadnego fachowca który potrafiłby przetłumaczyć książkę o tematyce piłkarskiej? Przecież tego się nie da czytać - książka jest tak mdła, że gdyby nie fakt, że kolekcjonuje taką literaturę to zwróciłbym ją do księgarni następnego dnia...

  • Dudek (13.09.2008 17:29:04)
    Ma pan w sumie racje, co wcale nie znaczy ze nie trzeba tepic i pietnowac tego srodowiska

dodaj komentarz: