
Mariusz Piekarski
Z Juninho na pierogach!
Tagi: Mariusz, Piekarski, Rio, de, Janeiro, Flamengo
04 września 2008 16:51
Czytam właśnie, że Ronaldo być może przejdzie do Flamengo Rio de Janeiro. Pamiętam, że kiedy ja jeszcze grałem w tym klubie, to Ronaldo dość często w wywiadach mówił – „Flamengo to moje marzenie”.
Tak sobie zacząłem przypominać, jak to w tym Rio de Janeiro było... Co tu gadać – to bardzo rozpuszczone miasto. Takie, które nigdy nie zasypia. Ludzi w Brazylii dzieli się na paulistas i cariocas. Paulistas to ci z Sao Paulo, wiecznie zapracowani, tacy bardziej europejscy, wiecznie spieszący się do pracy, stojący w korkach, myślący o interesach. A cariocas to ludzie z Rio – balangowicze, luzacy, podchodzący do wszystkiego bez stresu. Trochę dlatego – a może głównie dlatego – to właśnie kluby z Sao Paulo są silniejsze, bardziej profesjonalne. Ronaldo wybierając Flamengo wybiera też zabawę. Niekoniecznie musi tam zrzucić ten swój wielki brzuch...
Tak, Rio tętni życiem przez 24 godziny na dobę, oferujące sto pokus na minutę. To miasto z marzeń, położone między górami, otoczone wodą, z jeziorem w samym środku.. Krajobrazy nieziemskie – takie, jakich nie zobaczy się nigdzie indziej. Samych plaż jest tam ponad dwadzieścia, a te najdłuższe mają po kilka kilometrów długości. Zresztą, zobaczcie sami...

Dlatego podejrzewam, że dla Ronaldo – tak jak dla wszystkich w Rio – praca będzie tylko dodatkiem do tego, co się robi w wolnym czasie. Inna sprawa, że presja we Flamengo jednak jest. Ten klub według oficjalnych danych ma około 25 milionów kibiców. Pamiętam, że jak lecieliśmy na mecz wyjazdowy to zawsze na lotniku witały nas tłumy kibiców. Nie grupka, nie stu, tylko tłumy. Gdziekolwiek graliśmy, zawsze naszych fanów było mnóstwo. Nawet w stolicy Amazonii Manaus na stadionie naszych kibiców było więcej niż kibiców gospodarzy!
Nigdy nie zapomnę, jak graliśmy na Maracanie przeciwko Vasco. U nas – oprócz mnie, hehe – Savio i Renato Gaucho (dzisiaj trener Fluminense), u nich Edmundo i Juninho Pernambucano... Na trybunach ponad 100 tysięcy ludzi. Ponad 100 tysięcy! Potem pojemność tego stadionu zmniejszono, ale wrażenie było niezapomniane. Zremisowaliśmy 1:1... Aha, przypominam sobie, że przed meczem telewizja robiła reportaż o dwóch „dziesiątkach”, czyli o mnie i o Juninho (tym, co teraz gra w Lyonie). Jeździliśmy razem po Rio, rozmawialiśmy. On mnie zaprosił na kuchnię z Pernambucano (bardzo pikantna), a ja go na pierogi, do takiej małej polskiej knajpki, która mieściła się koło plaży Ipanema.
W ogóle miło oceniam ten okres. Od meczu z Velezem w Argentynie (w bramce Chilavert), gdzie zagrałem bardzo dobrze i wygraliśmy 3:0, miałem pewne miejsce w składzie. Fajnie, jak po jednym ze spotkań wybrano mnie najlepszym piłkarzem i zaproszono do studia telewizyjnego, gdzie siedziałem razem z Juniorem (88-krotny reprezentant Brazylii, który rozegrał ponad 800 meczów we Flamengo).
A przebić się nie było łatwo. Jak zostałem piłkarzem Flamengo, pojechaliśmy na tournee do Europy. Pierwszy mecz był z Realem Madryt. Real – w najsilniejszym składzie. Wynik? 3:0 dla Flamengo. Potem jeszcze 3:1 z Valencią (tą z Mendietą w składzie). Wtedy sobie pomyślałem: „uhu, gdzie ja trafiłem?”
Grało się tam przyjemnie. W Brazylii dwa razy zajmowałem czwarte miejsce w lidze, co jak na 24 zespoły nie jest złym wynikiem. Co ciekawe, czasami mieliśmy treningi na plaży, co było pożyteczne – bardzo to wzmacnia siłę nóg i potem jak człowiek wychodził na murawę, to czuł, jakby fruwał.
Jedną wadę ma Rio – bywa tam niebezpiecznie, jest dużo – że tak się wyrażę – niezbyt rozgarniętych osób. Poza tym klimat sprawia, że przez cały rok można żyć na ulicy, więc nie wszystkim chce się zajmować czymkolwiek. Wolą coś tam ukraść, podwędzić... Jak chyba wszyscy piłkarze Flamengo, miałem mieszkanie w dzielnicy Barra de Tijuca, do której dostać się można jadąc długim tunelem. Tam jest sporo zamkniętych osiedli, na których mieszkają sportowcy, piosenkarze, aktorzy. Ja miałem dwupoziomowy apartament z widokiem na jezioro, na górze był też duży taras i basen. Po mnie to mieszkanie wziął Alberto (grał w Udinese) i miał pecha – przez wjazdem na podziemny parking ktoś podszedł z pistoletem i kazał mu wysiadać. W samochodzie była też żona i dziecko. Na szczęście wszystko dobrze się skończyło. Ja miałem więcej szczęścia – jedyne, co mi zginęło w Rio, to materac z tarasu:)
Dobra, nie zanudzam dalej – po prostu jak ktoś zastanawia się, gdzie lecieć na wakacje, a nie był jeszcze w Rio, to polecam. No i Ronaldo może spotkacie.
PS. Wiele osób mnie pyta o Romario - ale to temat na inną opowieść. Niedługo napiszę coś o nim...
KOMENTARZE:
- Tomek (16.10.2008 16:23:08)
Do erem Nie możesz porównywać jakiegoś nieważnego meczu Flamengo z Guarani do derbów Rio. Na derby przychodzi pełny stadion i to jest fakt. Obecnie to jakies 70-80 tysiecy. Jesli mecz ma stawke. - Tomek (16.10.2008 16:20:17)
A ja mieszkam w Sao Paulo i znam brazylijską piłkę. Panie Mariuszu, wiecej o brazylijskiej piłce. Dałby pan notkę o własnej karierze, zwłaszcza etap brazylijski bo nigdzie się doszukać rzetelnych informacji nie mogę. Jakieś statystyki, w jakich klubach dokładnie pan grał, kiedy, ile meczów, w jakich rozgrywkach. Dla mnie to ogromnie ciekawe. Widziałem w zeszłym roku na Morumbi mecz Sao Paulo z "panskim" Atletico PR. Też dorzuciłby pan cos o Krzysiu Nowaku. Pozdrawiam z Sampa - sarenka (11.09.2008 15:28:21)
Obrigado Brazil!!! - a (11.09.2008 09:41:07)
a moze slow kilka o talentach z brazyli co to grali w legii hahahahah - Mike (08.09.2008 08:16:32)
W końcu jakiś obszerniejszy wpis, choć niestety w niektórych fragmentach bije z niego pychą. Co więcej, jak się czyta nazwiska obok kogo, albo przeciw komu Pan grał i jakie wyniki osiągał, a popatrzy na dalszy rozwój kariery to można odnieść wrażenie, że strasznie zmarnowany z Pana talent - wręcz na miarę kolegi z weszlo.com Szkoda bo jeśli było tak dobrze jak to w artykule to naprawdę osiągnął Pan duuuużo poniżej możliwości. Zwłaszcza jak wspomnę ostatnie Pańskie występy w (L)egii. Pozdrawiam PS.Na początku pisze Pan że Flamengo to klub imprezowy w którym grają "cariocas"... i Pan właśnie tam grał :) Co by oznaczało że w Brazyli więcej miał Pan zabawy niż Pracy :) - xxx (07.09.2008 23:57:55)
pozdrowienia z bialegostoku smolar - Aleksander1990 (06.09.2008 13:39:17)
Proszę pana, na które plaże chodzą najładniejsze dziewczyny? - Pilnik (06.09.2008 13:00:19)
Trochę słąbo Pan skończył, skoro tak świene miał Pan momenty w karierze. - loody (05.09.2008 13:49:43)
Bylem w Rio, potwierdzam, niesamowite miejsce. I zaluje, ze nie zostalem pilkarzem, taki apartament z widokiem na jezioro...kazdy by chcial. Super wpis, prosze wiecej o Brazylii.Pozdrowienia. - kratek (05.09.2008 11:15:33)
A ja mam prośbę :) Niech Pan napisze coś na temat nowego piłkarza Wisły - Marcelo ;) - ahmed (05.09.2008 10:25:33)
dobry wpis , co warto zaznaczyć kanarki nie emigrują często z swojego kraju mimo że to dość biedny kraj a to właśnie przez klimat. - pogon91@o2.pl (05.09.2008 07:12:51)
Panie Mariuszu to moze zalatwi mi pan testy w Rio :)? - erem (05.09.2008 00:34:05)
tt:mecz był ligowy. mimo wszystko nieco z tą publiką przesadziłem. poszperałem trochę i wynalazłem, że było ponad 11000 (jak na tak wielki stadion, miasto z 5,5mln mieszkańców i 25mln kibiców wynik delikatnie mówiąć niezbyt okazały)http://paginas.terra.com.br/esporte/guarani/2004/5604.html pamiętam, że strasznie żałowałem, bo kilka dni wcześniej był santos z robinho. zainteresowanie, było też pewnie kiepskie nie tylko ze względu na przeciwnika, ale i słabiutką grę flamengo w tamtym sezonie. w każdym bądź razie maracana wyglądała okropnie - pusta, zaniedbana, z fatalną widocznością spowodowaną odległością trybun od murawy. szkoda tylko, że w tamtym meczu nie zagrał nasz perejro :) - (L) (04.09.2008 23:32:38)
Mario byles najlpeszym polski rozgrywajacym! szkoda, ze nie pograles wiecej, napisz cos o przygodzie w Legii - ziomek (04.09.2008 23:28:19)
Panie Mariuszu, a działanie bez licencji FIFA to chyba nie jest legalne, co? - Dzemis (04.09.2008 21:55:12)
erem: Pamiętaj że Mario grał tam ładnych pare lat temu. Popatrz jak jest teraz na Legii a jak było kiedyś. - tt (04.09.2008 21:43:47)
erem: prawdopodobnie byles na rozgrywkach ligi stanowej. Na tych rozgrywkach nawet na meczach Fla-Flu praktycznie nie ma ludzi. - erem (04.09.2008 21:41:58)
4 lata temu miałem przyjemność być w rio. i faktycznie - widoki nieziemskie. jednak to że miasto nie zasypia...troszkę na wyrost. w każdym bądź razie, nie o tym chciałem napisać:) miałem okazję wybrać się również na mecz flamengo przeciwko mało znanej drużynie guarani. dlatego dziwnie mi brzmią słowa pana mariusza o tych kibicach, bo na stadionie było ich mniej więcej tylu, ilu obecnie przychodzi na legie... z tego wpisu wywnioskować też by można, że pan mariusz ugrał tam nie wiadomo co, a w rzeczywistości to za wiele sobie w brazylii nie pograł. jak pytałem kilku kibiców o pana nazwisko, to niestety skojarzyła tylko jedna... tak czy siak, wpis fajny i z humorem :) - Andre (04.09.2008 21:28:47)
Panie Mariuszu, ładnie pan opowiada. Czy mógłby Pan napisać jakieś wspomnienie o Krzysztofie Nowaku? Pozdrawiam. - iks (04.09.2008 20:54:46)
taa a nie pomyslał pan, że delikatnie mówiąc mało kto ma odpowiednio duzo czasu i $$$$$$, żeby sie tam wybrac? Miło byłoby przeczytac cos o Romario :) - JPP (04.09.2008 20:51:46)
Chyba ładniejszego zdjęcia nie mógł Pan wybrać... Więcej takich wpisów, a mniej z treścią kim ja nie jestem. Pozdro JPP:) PS. Skoro było tak dobrze, dlaczego było tak słabo. - nuno (04.09.2008 19:38:46)
fajny wpis ;) oby tak dalej Mario - Lopezz (04.09.2008 19:38:06)
Panie peikarski wiecej takich wpisów:)bawuią mnie tacy ludzie jak Pan:) - bryzol84 (04.09.2008 19:37:24)
fajnie....tylko pozazdrościc:-) - ketris (04.09.2008 18:20:11)
Fajny wpisik oby więcej takich. - dcw (04.09.2008 17:30:07)
o kuzwa ale napinka:):)


Ukrywa się za nickiem, ale nie ukrywa poglądów. Ważne co pisze, a nie kim jest.
Srebrny medalista olimpijski, 39-krotny reprezentant Polski, największy skandalista w polskim futbolu. Wali prawdę między oczy.
Najlepszy bramkarz w historii polskiej piłki, dziś bezkompromisowy felietonista
Najzdolniejszy polski trener, zdobywca mistrzostwa Polski z Zagłębiem Lubin i Pucharu Polski z Lechem Poznań.
Bramkarz, 13-krotny reprezentant Polski, znany z ciętego języka i twardego charakteru
Były zawodnik Flamengo, Bastii i Legii, wieczna dusza towarzystwa. Dziś prężny menedżer.
Zamieszczamy wpisy naszych czytelników. Umiesz dobrze pisać? Dołącz do nich!
Były reprezentant Polski, mistrz Austrii i uczestnik Ligi Mistrzów. Obecnie zawodnik ŁKS Łódź. Twardziel.
17-krotny reprezentant Polski, napastnik Wisły Kraków, wcześniej występujący w lidze holenderskiej
Menedżer uważany za najskuteczniejszego na polskim rynku. Poznaj inny punkt widzenia.
Twardziel z Tychów, obecnie podpora Lechii Gdańsk. Charakterny, ambitny i szczery.
Król strzelców sezonu 2006/2007, zdobywca ponad stu goli w polskiej ekstraklasie, były piłkarz Herthy i żywa legenda Lecha