
Mariusz Piekarski
Były zawodnik Flamengo, Bastii i Legii, wieczna dusza towarzystwa. Dziś prężny menedżer.
Fair-play czy frajerstwo?
Tagi: mariusz, piekarski, blog,
(18 sierpnia 2010 13:31)
Mój apel do piłkarzy polskiej ligi - przestańcie wybijać piłki na aut! Leży ktoś? Nie chce wstawać? Niech leży! Zmęczył się? Niech odpocznie! Gest Garrinchy zrobił się niestety gestem wykorzystywanym przez frajerów. Niestety, tak to właśnie wygląda.
Założenie jest proste - wybić piłkę, jeśli komuś stało się coś poważnego i potrzebna może być interwencja lekarza. Ale nigdy nie było założenia - wybić piłkę, gdy tylko ktoś nie podnosi się z murawy przez pięć sekund. Z boiska naprawdę widać, czy rywal odniósł kontuzję, czy po prostu leży. Coraz częściej przypomina to szantaż - wybij, bo ja przecież nie wstałem, jak nie wybijesz, to cię ludzie wygwiżdżą.
Dlatego mam też apel mam do kibiców - gwiżdżcie na piłkarza, który taką piłkę wybija. Wybił, bo co? Naprawdę sądził, że przeciwnikowi coś dolega? Nie, zazwyczaj ulega presji albo uważa, że to dobry moment, żeby odsapnąć. I mecz jakoś szybciej zleci. Miałem taką sytuację w lidze francuskiej, w meczu Bastii z Le Havre. Przeciwnik się przewrócił i widzę, że nie wstaje tylko dlatego, bo liczy, że kopnę w aut i z naszej akcji nic już nie będzie. A ja go olałem, pojechałem do przodu, dałem napastnikowi piłkę na sam na sam i strzeliliśmy gola. Pretensje? Trzeba było się szybciej zbierać z murawy.
Dajmy spokój z tym gestem Garrinchy, bo z ciekawej idei robi się kabaret. Zamiast fair-play wygrywa cwaniactwo. Fair-play to było, gdy Di Canio złapał piłkę w ręce w ostatniej minucie meczu, przy stanie 1:1. A jak Klich z Cracovii leży, bo akurat przebiegł sprintem 40 metrów i nie może złapać tchu, to jest naciągaczem i cwaniakiem.
PS Czesiu, bardzo dobry tekst na temat 2004 roku. Wiem, że jesteś człowiekiem, który nie idzie na skróty i chciałbym, żeby wszyscy mieli twój charakter. Mam nadzieję, że kilku osobom, którzy cię szkalują, po prostu zrobiło się głupio.
50 komentarzy - dodaj komentarz
Dwa nabytki Legii
Tagi: mariusz, piekarski, blog, mezenga, manu
(09 czerwca 2010 23:27)
Dzisiaj zamknąłem mój drugi w tym okienku transfer do Legii. Po Bruno Mezendze przyszedł czas na Manu. To bardzo ciekawy piłkarz, możliwe, że szybko stanie się najlepszym skrzydłowym w naszej ekstraklasie. Zachwycamy się Sławomirem Peszką, ale Manu ma większe obycie, grał na wyższym poziomie i przeciwko lepszym rywalom. Oczywiście nie ma co wymagać cudów – do naszej ligi nie przyjdzie Messi – ale mimo wszystko udało się pozyskać piłkarza o uznanej w Portugalii marce. Mam nadzieję, że będzie brylował.
Skąd pomysł na Manu? Ten transfer „żył” pół roku. Raz na jakiś czas jeżdżę do Portugalii, do wspólnika, wraz z którym transferowałem kiedyś między innymi Edsona czy Hugo Alcantarę (on akurat w naszej lidze się dobrze nie sprzedał, ale potem poszedł do Rumunii i grał w Lidze Mistrzów). Wpadł nam – a także Markowi Jóźwiakowi – w oko właśnie pomocnik Maritimo. W grudniu nie było możliwości sprowadzenia go do Polski, teraz się nadarzyła. Cieszę się, bo to transfer z pożytkiem dla całej ligi.
Manu jest silny fizycznie, jest bardzo szybki i ma bardzo dobrą wrzutkę. To typowy asystent. Może grać zarówno z prawej, jak i lewej strony. Zwłaszcza dzięki imponującej szybkości potrafił sprawiać mnóstwo kłopotów obrońcom Porto, Benfiki czy Sportingu. W Benfice zresztą grał, za czasów trenera Trapattoniego. Zaliczył wtedy dwa występy w Lidze Mistrzów. Co jeszcze mogę dodać? To piłkarz, który ma osobowość, wie, czego chce. Jest gotowy na presję, wie, po co przychodzi do Warszawy. Z drugiej strony – nie oszukujmy się, nasza liga jest jaka jest, wymagania czysto sportowe będą mniejsze niż w Portugalii.
Wcześniej udało się sprowadzić Bruno Mezengę. To też jest chłopak, który w Legii się nie spali. We Flamengo, gdzie grał do tej pory, presja jest zdecydowanie większa niż w Polsce, nieporównywalna. Bruno to typowa „dziewiątka”, piłkarz wykańczający akcje i kręcący się cały czas w okolicach pola karnego. Myślę, że kogoś takiego w Legii w poprzednim sezonie brakowało. Ostatnim napastnikiem, którego dla Legii ściągnąłem z Brazylii był Elton (jako ciekawostkę mogę podać fakt, że gra teraz w Vasco i Olympiakos wystosował oficjalną ofertę w wysokości 3,5 miliona euro, ale oferta została odrzucona). Z przyczyn dyscyplinarnych wyleciał z Łazienkowskiej z hukiem. Jednak pod względem piłkarskim jak najbardziej się nadawał. Uważam, że Mezenga jest od niego lepszy. Ma lepiej ułożoną nogę, zdecydowanie lepiej gra głową, za to Elton był trochę szybszy.
Dodam też, że Mezenga stylem gry pasuje nawet bardziej do Europy niż do Ameryki Południowej. Widać to było już za pierwszym razem, gdy miał styczność z europejską piłką - w Turcji w wieku 19 lat został królem strzelców drugiej ligi.
Czy to koniec transferów - nie wiem. Staram się działać dalej. Wiem, na jakie pozycje Legia ciągle szuka piłkarzy, więc może znajdę kandydata, który spełni wymagania trenera i działaczy. Ale nie koncentruję się tylko na tym klubie - wkrótce także transfery do innych zespołów ekstraklasy.
41 komentarzy - dodaj komentarz
Licencja
Tagi: mariusz, piekarski, blog, menedzer
(22 kwietnia 2010 22:58)
Zainteresowanych ze światka piłkarskiego zawiadamiam, że zdałem egzamin na licencjonowanego menedżera. W związku z tym, tak sobie przemyślałem kwestię stowarzyszenia, które miałoby zabraniać wykonywania pracy menedżera ludziom bez licencji i... faktycznie - coś w tym jest, to dobry pomysł!
Żartuję, oczywiście. Moim konkurentom wypadł ostatni argument, jaki stosowali przeciwko mnie. Ale ja nigdy nie przystąpię do żadnego stowarzyszenia, które ma na celu rzucanie kłód pod nogi innym. Jeśli ktoś jest kreatywny, pomysłowy, pracowity, jeśli po prostu się na tym zna - niech pracuje, nawet bez licencji. Jeśli piłkarze chcą, by o ich interesy dbali menedżerowie nie mający jeszcze za sobą zdanego egzaminu - w porządku. Zawsze szanowałem ludzi, którzy potrafią osiągnąć sukces. Nie mają licencji - trudno. Głowa na karku to coś więcej niż jakikolwiek papierek.
Radziłem sobie bez licencji, mam nadzieję, że teraz będzie mi szło jeszcze lepiej. Już teraz mogę wam powiedzieć - szykuje się bardzo gorące okno transferowe. Postaram się sprowadzić do polskiej ligi kilka naprawdę ciekawych zawodników... Cierpliwości!
38 komentarzy - dodaj komentarz
Mistrzem Polski będzie Legia
Tagi: Mariusz, Piekarski, blog, Legia, Banas, Mieciel
(01 lipca 2009 21:58)
Do startu ligi - jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem oczywiście - został miesiąc, więc niedługo ruszy karuzela typów. Kto mistrzem, kto spadnie, kto królem strzelców. Pokuszę się o swój typ - dla mnie mistrzem zostanie, ze sporą przewagą, Legia. Nie zrobiła wielu transferów, ale ten jeden - sprowadzenie Marcina Mięciela - to skok jakościowy. Jeśli dodamy do niego Chinyamę oraz zdrowych już Szałachowskiego i Grzelaka, zawsze będzie miał kto z przodu grać. Zwłaszcza, że "Miętowy" kontuzji nie łapie.
Graliśmy razem w Legii chyba przez dwa lata. Każdy wtedy wiedział, że Marcin ma wielkie możliwości, których jednak do końca nie wykorzystywał. Jednak zagranicą pod względem piłkarskim bardzo się zmienił. Pierwszy raz to zauważyłem, kiedy grałem w Anorthosisie Famagusta i pojechaliśmy na mecz Pucharu UEFA z Iraklisem. Wtedy zobaczyłem zupełnie innego Mięciela, grającego dojrzalszą piłkę, podejmującego dobre decyzje, mającego lepiej ułożoną nogę. W Grecji naprawdę wskoczył na wyższą półkę. Co roku grał tam w zespole gwiazd ligi.
Mięciel jest ciągle szybki, sprawny, silny, skoczny. Może nie zdobędzie zbyt wielu goli spoza szesnastki, ale który napastnik w Polsce to robi? Naprawdę - to on moim zdaniem będzie decydował o sile Legii w tym sezonie. Poza tym weźmy pod uwagę jeszcze jedno - Legia będzie jedynym zespołem z czołówki, który będzie rozgrywał mecze na własnym stadionie. A to też dodatkowa przewaga.
Myślę, że to może być na Łazienkowskiej przełomowy sezon. Miło patrzeć, jak wszystko tam rośnie, jak w górę pną się budowane trybuny. Jeszcze chwila i naprawdę będziemy tu mieli Europę. Oczywiście jak ktoś nie wierzy, to nie musi. Ja mam właśnie takie spostrzeżenia.
Co więcej na rynku transferowym? Bałagan w lidze sprawia, że kilka klubów w ogóle nie wie, co robić - kupować, sprzedawać, kombinować? Wszyscy czekają na ostateczny werdykt w sprawie składu ekstraklasy, co odbija się na liczbie transakcji. Ja na razie w tym oknie czekam na ciekawy strzał. Miałem propozycję dla Bruno z Niemiec oraz trzy oferty dla Grosickiego. Jednak Jagiellonia nie chciała ich sprzedać. Teraz otwarta jest sprawa przejścia Adama Banasia z Górnika Zabrze do Lecha. Wiadomo, że Adam bardzo chciałby trafić do Poznania. Ten chłopak wiele lat walczył o swoją pozycję w polskiej piłce, za długo na nią pracował i kiedy wreszcie udało mu się wspiąć na szczyt, nie chce z tego łatwo rezygnować. Lech to dla niego ta upragniona ekstraklasa, ale też europejskie puchary, a nie walka o awans, nie mecze z Dolcanem Ząbki. A trzeba pamiętać, że nie jest to bardzo młody piłkarz.
61 komentarzy - dodaj komentarz
Cała para w gwizdek
Tagi: Mariusz, Piekarski, blog, ekstraklasa, sedziowie
(26 marca 2009 21:54)
Całkiem zasadne pytanie – czy nasi sędziowie kiedyś nauczą się sędziować? Szlag mnie trafia, kiedy oglądam polską, w której wszystko jest na opak. Czy naprawdę nie można ROZKAZAĆ naszym arbitrom, żeby tygodniowo przez 10 godzin obligatoryjnie oglądali rozgrywki ligi angielskiej? Nie wiem, co robią w wolnym czasie, ale na pewno nie to. Czy nie można ich zimą na dwa tygodnie wysłać na Wyspy Brytyjskie, gdzie na meczach Premiership i Championship przekonaliby się na czym polega futbol? Kursokonferencje w jakimś polskim miasteczku naprawdę niczego nie dadzą.
U nas się nie gra w piłkę. Polscy piłkarze, gdy tylko otacza ich dwóch czy trzech rywali, momentalnie szukają jakiegokolwiek kontaktu z przeciwnikiem, bo mają pewność, że arbiter podyktuje faul. Do zawodników nie mam pretensji – sam tak robiłem. Kiedy jesteś na boisku i widzisz, że w sytuacji beznadziejnej zawsze uratuje cię beznadziejny sędzia, chętnie z tego korzystasz. To rozbestwia. Kładziesz się z byle powodu, zdobywasz teren, ale nie zdobywasz umiejętności. Idziesz po najmniejszej linii oporu. Ale potem jedzie taki Wawrzyniak na Zachód, gra w Lidze Mistrzów i w meczu z Villarreal wystawia tyłek, żeby tylko ktoś go trącił. Trąca, ale arbiter – ku zdziwieniu Polaka – nie reaguje. Gol. Cwaniactwo, które w polskiej lidze uchodzi i się nawet opłaca, tam prowadzi do straty bramki.
To, że najbardziej doświadczeni sędziowie są już we Wrocławiu, dla mnie nie ma znaczenia. Byli tak samo słabi, jak ci obecni. Panuje jedna zasada – gwiżdże się wszystko, co nie dzieje się w polu karnym i… nic w polu karnym. Każdy kontakt w środku pola jest faulem, a w „szesnastce” musisz rywalowi nogi urwać. Górnikowi Zabrze na Legii należał się rzut karny. Gdyby Szczot został w ten sposób wycięty na 30 metrze, na sto procent arbiter by zareagował.
Wszyscy powtarzają, że piłka to męska gra, ale wciąż nie dotarło to do naszych arbitrów. Notorycznie przerywają grę, przeszkadzają, tłumią widowisko w zarodku. Kiedy przylecieli do nas sędziowie z Japonii, aż miło się patrzyło – a właśnie dlatego, że nie było ich widać. Reagowali, kiedy było to potrzebne. Dlatego ponawiam apel – wysłać naszych sędziów (tych, którzy nie mają zatrzymanych paszportów) do Anglii, na szkolenie. Bo na razie w naszej ekstraklasie cała para idzie w gwizdek.
18 komentarzy - dodaj komentarz
- 02 marca 2009 / Moje powody do dumy (33)
- 28 stycznia 2009 / Kadra jak wojsko (46)
- 22 stycznia 2009 / Kilka słów o Banasiu... (29)
- 23 grudnia 2008 / Romario - praca czy talent? (41)
- 07 grudnia 2008 / Sąsiedzie z blogu, żyjesz lokalnie, myśl globalnie (50)
- 02 grudnia 2008 / Interesy w Rosji (83)
- 20 listopada 2008 / Zacznijmy grać w piłkę (36)
- 04 listopada 2008 / Kto pomoże Kamilowi? (53)
- 13 października 2008 / Radość Beenhakkera (45)
- 14 września 2008 / Gratulacje dla Franza (29)
- 04 września 2008 / Z Juninho na pierogach! (28)
- 27 sierpnia 2008 / Gratulacje! (17)
- 21 sierpnia 2008 / Zazwyczaj takie coś to początek końca... (34)
- 15 sierpnia 2008 / Polskie wakacje (46)
- 09 sierpnia 2008 / Pochwała dla kibiców (15)
- 07 sierpnia 2008 / Nie rujnujcie kariery Szymona! (48)


17-krotny reprezentant Polski, napastnik Korony Kielce, wcześniej występujący w lidze holenderskiej
Były zawodnik Flamengo, Bastii i Legii, wieczna dusza towarzystwa. Dziś prężny menedżer.
Srebrny medalista olimpijski, 39-krotny reprezentant Polski, największy skandalista w polskim futbolu. Wali prawdę między oczy.
Najzdolniejszy polski trener, zdobywca mistrzostwa Polski z Zagłębiem Lubin i Pucharu Polski z Lechem Poznań.
Były reprezentant Polski, mistrz Austrii i uczestnik Ligi Mistrzów. Obecnie zawodnik ŁKS Łódź. Twardziel.
Ukrywa się za nickiem, ale nie ukrywa poglądów. Ważne co pisze, a nie kim jest.
Bramkarz, 13-krotny reprezentant Polski, znany z ciętego języka i twardego charakteru
Zamieszczamy wpisy naszych czytelników. Umiesz dobrze pisać? Dołącz do nich!
Najlepszy bramkarz w historii polskiej piłki, dziś bezkompromisowy felietonista
Menedżer uważany za najskuteczniejszego na polskim rynku. Poznaj inny punkt widzenia.