Mariusz Piekarski

Mariusz Piekarski


Były zawodnik Flamengo, Bastii i Legii, wieczna dusza towarzystwa. Dziś prężny menedżer.

Mistrzem Polski będzie Legia
Tagi: , , , , ,
(01 lipca 2009 21:58)
Do startu ligi - jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem oczywiście - został miesiąc, więc niedługo ruszy karuzela typów. Kto mistrzem, kto spadnie, kto królem strzelców. Pokuszę się o swój typ - dla mnie mistrzem zostanie, ze sporą przewagą, Legia. Nie zrobiła wielu transferów, ale ten jeden - sprowadzenie Marcina Mięciela - to skok jakościowy. Jeśli dodamy do niego Chinyamę oraz zdrowych już Szałachowskiego i Grzelaka, zawsze będzie miał kto z przodu grać. Zwłaszcza, że "Miętowy" kontuzji nie łapie.

Graliśmy razem w Legii chyba przez dwa lata. Każdy wtedy wiedział, że Marcin ma wielkie możliwości, których jednak do końca nie wykorzystywał. Jednak zagranicą pod względem piłkarskim bardzo się zmienił. Pierwszy raz to zauważyłem, kiedy grałem w Anorthosisie Famagusta i pojechaliśmy na mecz Pucharu UEFA z Iraklisem. Wtedy zobaczyłem zupełnie innego Mięciela, grającego dojrzalszą piłkę, podejmującego dobre decyzje, mającego lepiej ułożoną nogę. W Grecji naprawdę wskoczył na wyższą półkę. Co roku grał tam w zespole gwiazd ligi.

Mięciel jest ciągle szybki, sprawny, silny, skoczny. Może nie zdobędzie zbyt wielu goli spoza szesnastki, ale który napastnik w Polsce to robi? Naprawdę - to on moim zdaniem będzie decydował o sile Legii w tym sezonie. Poza tym weźmy pod uwagę jeszcze jedno - Legia będzie jedynym zespołem z czołówki, który będzie rozgrywał mecze na własnym stadionie. A to też dodatkowa przewaga.

Myślę, że to może być na Łazienkowskiej przełomowy sezon. Miło patrzeć, jak wszystko tam rośnie, jak w górę pną się budowane trybuny. Jeszcze chwila i naprawdę będziemy tu mieli Europę. Oczywiście jak ktoś nie wierzy, to nie musi. Ja mam właśnie takie spostrzeżenia.

Co więcej na rynku transferowym? Bałagan w lidze sprawia, że kilka klubów w ogóle nie wie, co robić - kupować, sprzedawać, kombinować? Wszyscy czekają na ostateczny werdykt w sprawie składu ekstraklasy, co odbija się na liczbie transakcji. Ja na razie w tym oknie czekam na ciekawy strzał. Miałem propozycję dla Bruno z Niemiec oraz trzy oferty dla Grosickiego. Jednak Jagiellonia nie chciała ich sprzedać. Teraz otwarta jest sprawa przejścia Adama Banasia z Górnika Zabrze do Lecha. Wiadomo, że Adam bardzo chciałby trafić do Poznania. Ten chłopak wiele lat walczył o swoją pozycję w polskiej piłce, za długo na nią pracował i kiedy wreszcie udało mu się wspiąć na szczyt, nie chce z tego łatwo rezygnować. Lech to dla niego ta upragniona ekstraklasa, ale też europejskie puchary, a nie walka o awans, nie mecze z Dolcanem Ząbki. A trzeba pamiętać, że nie jest to bardzo młody piłkarz.

61 komentarzy - dodaj komentarz

Cała para w gwizdek
Tagi: , , , ,
(26 marca 2009 21:54)
Całkiem zasadne pytanie – czy nasi sędziowie kiedyś nauczą się sędziować? Szlag mnie trafia, kiedy oglądam polską, w której wszystko jest na opak. Czy naprawdę nie można ROZKAZAĆ naszym arbitrom, żeby tygodniowo przez 10 godzin obligatoryjnie oglądali rozgrywki ligi angielskiej? Nie wiem, co robią w wolnym czasie, ale na pewno nie to. Czy nie można ich zimą na dwa tygodnie wysłać na Wyspy Brytyjskie, gdzie na meczach Premiership i Championship przekonaliby się na czym polega futbol? Kursokonferencje w jakimś polskim miasteczku naprawdę niczego nie dadzą.

U nas się nie gra w piłkę. Polscy piłkarze, gdy tylko otacza ich dwóch czy trzech rywali, momentalnie szukają jakiegokolwiek kontaktu z przeciwnikiem, bo mają pewność, że arbiter podyktuje faul. Do zawodników nie mam pretensji – sam tak robiłem. Kiedy jesteś na boisku i widzisz, że w sytuacji beznadziejnej zawsze uratuje cię beznadziejny sędzia, chętnie z tego korzystasz. To rozbestwia. Kładziesz się z byle powodu, zdobywasz teren, ale nie zdobywasz umiejętności. Idziesz po najmniejszej linii oporu. Ale potem jedzie taki Wawrzyniak na Zachód, gra w Lidze Mistrzów i w meczu z Villarreal wystawia tyłek, żeby tylko ktoś go trącił. Trąca, ale arbiter – ku zdziwieniu Polaka – nie reaguje. Gol. Cwaniactwo, które w polskiej lidze uchodzi i się nawet opłaca, tam prowadzi do straty bramki.

To, że najbardziej doświadczeni sędziowie są już we Wrocławiu, dla mnie nie ma znaczenia. Byli tak samo słabi, jak ci obecni. Panuje jedna zasada – gwiżdże się wszystko, co nie dzieje się w polu karnym i… nic w polu karnym. Każdy kontakt w środku pola jest faulem, a w „szesnastce” musisz rywalowi nogi urwać. Górnikowi Zabrze na Legii należał się rzut karny. Gdyby Szczot został w ten sposób wycięty na 30 metrze, na sto procent arbiter by zareagował.

Wszyscy powtarzają, że piłka to męska gra, ale wciąż nie dotarło to do naszych arbitrów. Notorycznie przerywają grę, przeszkadzają, tłumią widowisko w zarodku. Kiedy przylecieli do nas sędziowie z Japonii, aż miło się patrzyło – a właśnie dlatego, że nie było ich widać. Reagowali, kiedy było to potrzebne. Dlatego ponawiam apel – wysłać naszych sędziów (tych, którzy nie mają zatrzymanych paszportów) do Anglii, na szkolenie. Bo na razie w naszej ekstraklasie cała para idzie w gwizdek.

18 komentarzy - dodaj komentarz

Moje powody do dumy
Tagi: , , , , , , ,
(02 marca 2009 13:51)
Bardzo dobra kolejka dla mnie - warto było czekać na start ligi. Niedawno pisałem na blogu, że późno, bo późno, ale w jednak w końcu wypłynął Adam Banaś, a w komentarzach zaroiło się od złośliwców - że kto to jest, że ile on ma lat, że co osiągnął. Ale to tak już w Polsce jest, że jeśli grasz w Piaście Gliwice, to nikt cię nie bierze poważnie, choćbyś był naprawdę dobry.

Wiadomo, że dla Adama był to dopiero pierwszy mecz, ale lepiej zacząć od strzelenia bardzo ważnej bramki, niż od swojaka. Dobrze spisał się też inny "mój" piłkarz, czyli Robert Szczot.

Z jeszcze większą radością obejrzałem mecz Jagiellonii. Z kilku powodów. Po pierwsze - moja "Jaga" wygrała. Po drugie - jednym z bohaterów był Kamil Grosicki, któremu Białystok ja wymyśliłem, wiedząc, że tam zostanie otoczony odpowiednią opieką. My często nie jesteśmy wobec piłkarzy cierpliwi, a są tacy, którym naprawdę warto dać szansę i spokojnie zaczekać. Aż dojdą do formy, aż zmądrzeją. "Grosik" to właśnie ktoś taki. No i bardzo dobrze zagrał jeszcze innym "mój" zawodnik, czyli Bruno.

Wreszcie - po trzecie - dwie bramki strzelił Tomek Frankowski, czyli mój kolega z czasów dziecięcych. "Franek" nigdy nie był dryblerem, za to miał znakomite wykończenie, dobrze ułożoną nogę. W juniorach w zasadzie w każdym meczu strzelał po cztery bramki. Posturą nie straszył, za to imponował sprytem. Trener Karalus powtarzał mu, że skoro jest niski, to musi atakować "krótki" słupek i ten nawyk Tomkowi został.

Frankowski jest przykładem, że w piłce nożnej nie chodzi tylko o to, by "grać z sercem" (jak to się często u nas powtarza). Jeszcze ważniejsze jest, by "grać z głową".

32 komentarze - dodaj komentarz

Kadra jak wojsko
Tagi: , , , , ,
(28 stycznia 2009 20:42)
Krótki komentarz do powołania Marka Wasiluka - kiedyś gra w reprezentacji Polski to był zaszczyt, teraz to obowiązek! Haha, biorą każdego, jak do wojska. Możesz się próbować wymigać, ale jak jesteś w wieku poborowym, to cię i tak dopadną.

Szczerze? Takie czasy, że chyba trudniej jest rozegrać 50 meczów w ekstraklasie, niż dostać się do kadry.

46 komentarzy - dodaj komentarz

Kilka słów o Banasiu...
Tagi: , , , , , , ,
(22 stycznia 2009 15:35)
Chciałem kilka słów poświęcić jednemu z „moich” transferów – przejściu Adama Banasia z Piasta Gliwice do Górnika Zabrze. Myślę, że ten ruch to dopiero początek wszystkiego dobrego, co się w karierze Adama wydarzy, pierwszy etap czerpania profitów, bo prawdziwa kumulacja powinna przyjść za jakieś półtora roku. Wtedy – jak sądzę – Górnik będzie w czołówce polskiej ligi. Ten klub ma za duży potencjał organizacyjno-finansowy i zbyt wielką rzeszę fanów, aby nie przebić się co najmniej do pierwszej piątki. Zresztą, podejrzewam, że za rok wysoko w tabeli – z tych samych przyczyn – może być także Widzew Łódź.

Pierwszy raz Banasia widziałem go trochę ponad rok temu, w drugoligowym meczu Piasta z Polonią Warszawa. Kilka osób mówiło mi, że w zespole z Gliwic jest zdolny chłopak, któremu warto się przyjrzeć. Już w tamtym spotkaniu bardzo mi się spodobał, przedstawiłem mu swój pomysł na współpracę, szybko znaleźliśmy wspólny język. W Adamie spodobało mi się to, że jest zarówno bardzo skromny, jak i twardy, pracowity. Dużo myśli, nie boi się zadawać pytań (ale nie jest nudziarzem – ma fajne poczucie humoru), lubi słuchać. To dobrze. Ja sam jako piłkarz nie zawsze chciałem słuchać innych, wydawało mi się, że wszystko wiem najlepiej. A to nieprawda. Jeśli teraz Banaś może skorzystać na moich doświadczeniach, uczyć się na moich błędach – to znakomicie.

Z każdym miesiącem interesowało się nim coraz więcej klubów. Wspólnie uznaliśmy, że Górnik będzie rozwiązaniem optymalnym i że warto na Śląsku zostać. Bo na przykład sam nie byłem zwolennikiem przejścia Adama do Legii. Wiadomo, że na środku obrony na Łazienkowskiej grają Dickson Choto i Inaki Astiz i przez tą parę przebić się niezwykle trudno, o czym przekonuje się teraz Kumbev. Dlatego transfer Banasia do Warszawy, tylko po to, by mógł tam zostać strażakiem, moim zdaniem mijał się z celem. Ten piłkarz ma już 27 lat i wprawdzie na jego pozycji to nie jest jakoś bardzo dużo (zostało mu z 7-8 lat grania), ale też to nie jest moment, żeby na ławce czekać na swoją szansę.

Szkoda trochę, że Banaś do ekstraklasy trafił tak późno. Dopiero teraz na Śląsku odkrywanych jest coraz więcej zdolnych zawodników. Wcześniej ten region był trochę zaniedbany. Teraz – kiedy liczba menedżerów się stale zwiększa i kiedy kluby inwestują w skauting, okazuje się, że można tam kogoś wypatrzeć...

29 komentarzy - dodaj komentarz