WESZLO.COM Weszło

Blog FCB: Ten przeklęty portero

Wrzesień 13, 2013 11:06

1379063247_hesp

Odejście Victora Valdesa i Jose Pinto po obecnym sezonie może przysporzyć więcej problemów niż mogłoby się wydawać. Choć na rynku nie brakuje utalentowanych bramkarzy, to pewnie wielu kibiców zdążyło zapomnieć już, że w przeszłości pozycja portero była w FC Barcelonie przeklęta.
Nie do końca wiadomo dlaczego, ale w przeszłości Barca miała naprawdę spore problemy, żeby znaleźć odpowiedniego zawodnika na jedną z najbardziej odpowiedzialnych pozycji. Andoni Zubizarreta po sezonie 1994/1995 wybrał Valencię. Bluzę z numerem jeden przejął po nim Vitor Baia i jest jedynym – do czasów Valdesa – golkiperem, który wytrwał na tej pozycji dłużej niż sezon. Wzięliśmy pod lupę zawodników, którzy występowali między słupkami Blaugrany później. Niestety, patrząc na to, że już wkrótce zabraknie Valdesa, nie wygląda to zbyt optymistycznie. W stolicy Katalonii mają spore problemy z tym, żeby znaleźć następców dla bramkarzy, którzy przez wiele lat występowali na Camp Nou.

Vitor Baia

W FC Barcelonie od 1996 do 1998 roku. Najbardziej kojarzony jest z FC Porto, ale i w Barcelonie swoje osiągnął. Do stolicy Katalonii ściągnął go duet Bobby Robson – Jose Mourinho. Ci dwaj panowie doskonale znali go właśnie z Portugalii. W Hiszpanii Baia zdobył mistrzostwo, Puchar Króla i Puchar Zdobywców Pucharów. Jednak nie grał tyle, ile by chciał, rywalizował z Francesciem Arnau i Ruudem Hespem. Nie zmienia to faktu, że jest zdecydowanie najlepszy w tym zestawieniu. Odszedł dopiero po trzech sezonach, wrócił do Portugalii, gdzie zdążył rozegrać jeszcze 160 meczów dla Porto. Nie zmienia to faktu, że – po Zubizarrecie – jedynie on wytrwał w Barcelonie tak długo w pierwszym składzie.

Ruud Hesp

W FC Barcelonie od 1997 do 2000 roku. Dopiero po odejściu Baii Hesp przejął bluzę z numerem jeden. Do Barcelony przychodził na fali holenderskiej mody, jako legenda tamtejszej ligi (na koncie miał grubo ponad 300 występów w barwach Fortuny Sittard i Rody Kerkrade). Solidny, pewny – tak go określano. Do czasu, kiedy zaczął bronić na Camp Nou. Choć może sobie zapisać na koncie dwa mistrzostwa Hiszpanii, to jednak tak naprawdę od niego w Barcelonie zaczęły się problemy z pozycją portero. Mnóstwó błędów i kuriozalnych bramek sprawiło, że w 2000 roku odchodził w niesławie, a w Katalonii nikt za nim nie tęsknił.

Richard Dutruel

W FC Barcelonie od 2000 do 2002 roku. Sytuacja podobna do Hespa. Na Camp Nou przechodził z Celty Vigo, w barwach której rozegrał prawie 130 meczów. Solidna, uznana marka. Bramkarz, który nigdy nie schodził poniżej pewnego poziomu. No, prawie nigdy, bo właśnie w Barcelonie wszystko zmieniło się jak za sprawą czarodziejskiej różdżki. Dutruel jakby zapomniał fachu. Błędy, niepewne interwencje, kolejne babole sprawiły, że ze składu wygryzł go Francesc Arnau. Przez cały sezon 2000/2001 obydwaj bronili na zmianę. Dla Dutruela transfer do Barcy okazał się przekleństwem, bo od tego klubu rozpoczął się jego zjazd. Przed sezonem 2002/2003 chciał się odbudować w Alaves, ale wytrwał tam tylko sezon. W Strasbourgu wytrwał dwa, ale i tam nie podbił świata i coraz częściej oglądał poczynania kolegów z ławki rezerwowych.

Francesc Arnau

Wychowanek. W FC Barcelonie do 2001 roku. Arnau zadebiutował w pierwszym zespole w 1996 roku. Już w swoim pierwszym meczu przyjął trzy gole od Atletico Madryt. Rywalizował ze wszystkimi wyżej wymienionymi panami, ale dopiero po przyjściu Hespa otrzymał więcej szans na grę. I sam sobie zgotował los, bo chyba dopiero wtedy w Barcelonie zobaczyli, że facet nie umie bronić. Podobnie jak Dutruel popełniał sporo błędów, był niepewny i nerwowy między słupkami. Wraz z Francuzem przyczynili się do tego, że Barcelonie szło słabo, a o sezonie 2000/2001 kibice chcieli jak najszybciej zapomnieć. Co ciekawe, odszedł do Malagi i przez 10 lat rozegrał w jej barwach 131 meczów. Odejście z Barcelony – w przeciewieństwie do Dutruela – okazało się dla niego zbawieniem. Klątwa działała tylko na Camp Nou.

Pepe Reina

Wychowanek. W FC Barcelonie do 2002 roku. Niewielu już pewnie pamięta, że to właśnie Reina, a nie Valdes, miał być tym bramkarzem na lata. Zadebiutował w Barcelonie dzięki słabej postawie Dutruela i Arnau. Jednak dopiero w sezonie 2001/2002 postawiono na niego odważniej. Młodziak nie spełniał jednak oczekiwań, podobnie jak koledzy popełniał błędy i nie był zbyt pewny – a nie tego oczekiwano w Barcelonie od bramkarzy. Kto wie, może gdyby wykazano wobec niego tyle cierpliwości, ile wobec Valdesa, to Reina w końcu by okrzepł. Tymczasem na Camp Nou pożegnano go bez żalu i oddano do Villarrealu. Tam Reina eksplodował, stał się jednym z najlepszych zawodników La Liga i po trzech latach przeszedł do Liverpoolu, gdzie bronił prze kolejne osiem.

Roberto Bonano

W FC Barcelonie od 2001 do 2003 roku. Przestroga dla Gerardo Martino, który podobno chciałby na Camp Nou Nahuela Guzmana. Bonano przychodził do stolicy Katalonii jako solidna, uznana w Argentynie marka. Dzięki dobrym występom w Rosario i River Plate zadebiutował w reprezentacji Argentyny, na swoim koncie miał kilka krajowych mistrzostw i pucharów. W FC Barcelonie wygryzł Pepe Reinę, a później wygrał rywalizację z młodziutkim Victorem Valdesem. Ale już samo to, że trenerzy zastanawiali się nad tym, czy bronić powinien doświadczony Bonano czy nieopierzony Valdes świadczy o tym, jak wiodło mu się w Blaugranie. Zarzuty? Właściwie takie same, jak do poprzedników. Niepewność, nieporadność, nerwowość. O klasie Bonano niech świadczy to, że po dwóch sezonach w Barcelonie odszedł do Murcii, gdzie zasiadł na ławce rezerwowych i rozegrał jedynie 10 meczów. Po roku odszedł do Alaves i tam – przez cztery lata – nie zebrał nawet 60 spotkań. W Barcie, przez dwa lata, 51 razy wychodził w podstawowym składzie…

Rustu Recber

W FC Barcelonie od 2003 do 2004 roku. Największa transferowo-bramkarska porażka Barcelony i największy sukces Victora Valdesa. Po przebojach z Bonano, Hespem i Arnau w stolicy Katalonii powiedzieli w końcu: dosyć! Nowym prezesem został Joan Laporta, a trenerem – Frank Rijkaard. Pierwszy obiecał przebudowę składu po kompletnie nieudanym sezonie 2002/2003. Drugi miał zagwarantować sukcesy. Recber przechodził do Barcy w cieniu wielkiej transakcji Ronaldinho. Ale przechodził z Fenerbahce, dla którego rozegrał 270 meczów w lidze tureckiej. Charyzmatyczny zawodnik był już uznaną marką w Europie, głównie za sprawą świetnych występów w reprezentacji Turcji. Słowo klucz: był. W Barcelonie przegrał rywalizację z Valdesem, zagrał cztery mecze i jak niepyszny wrócił do ojczyzny. To właśnie wygrana rywalizacja z Turkiem wzmocniła pozycję Valdesa, który od tego czasu nie oddał już nikomu miejsca w składzie…

Szymon Ludowski
Flash Blog FCB

Weszło



KOMENTARZE

ZOBACZ RÓWNIEŻ

WESZŁO NEWSY

Screen Shot 10-21-14 at 11.41 AM Pawełki

Derby Belgradu w trzy minuty

Październik 21, 2014 11:43

BLOGI I FELIETONY

ANGLIA

HISZPANIA

NIEMCY

WŁOCHY