WESZLO.COM Weszło

Weszło ustawia ligę: między mistrzem a Królem

Luty 21, 2013 15:16

1361456454_612432

Już jutro utną się wszystkie zapowiedzi, utną wszelkie analizy. Zostanie – ku uciesze kibiców i wielkiemu zmartwieniu samych piłkarzy – tylko zielona murawa i paru facetów ganiających w tych skandalicznych temperaturach w krótkich spodenkach i bez czapek. Już jutro zacznie się na nowo nasza ukochana, a jednocześnie znienawidzona, nasza ulubiona, choć za pięć dni będziemy mieć jej dość, nasza swojska, nieco ułomna i sympatyczna Ekstraklasa. Skoro w piątek przemawiać (albo raczej milczeć) będą już wyłącznie piłkarskie umiejętności, także i my dziś zamykamy nasz czteroodcinkowy cykl zapowiadający ligową sieczkę.
Od początku tygodnia przypominaliśmy sobie za co nienawidzimy oglądać Podbeskidzia i dlaczego przód Śląska jest aż tak pocieszny. Wytypowaliśmy kilku potencjalnych bohaterów tej rundy oraz rozstawiliśmy większość ligowców po ich pozycjach w ekstraklasowej hierarchii. Pozostały już tylko cztery zespoły. Wśród nich z dużą dozą prawdopodobieństwa mistrz i wicemistrz. No i dwóch królów…

Górnik Zabrze:

Największy atut: I od razu pierwszy z tych królów ze wstępu. Adam Nawałka. Skoro zaczęliśmy od przedstawienia go jako koronowanej głowy – niech będzie, że to Midas. Tyle że nieco bardziej utalentowany – bo zamienić jakiegoś poddanego w złoto potrafi każdy mitologiczny kasztan. Prawdziwą sztuką jest zamienić Gancarczyka czy Szeweluchina w chłopa potrafiącego prosto kopać. A on tego dokonał. Teraz ma na rozkładzie Bonina i Zahorskiego. Jeśli z nimi, szczególnie z tym drugim, również się uda – rozważylibyśmy jego kandydaturę podczas nadchodzącego konklawe papieskiego.

Największa wada: Przód. Zachara, Zahorski, Wodecki. Umówmy się, że nie jest to atak, który zapełni trybuny w Zabrzu. Jasne, ktoś mógł wprowadzić w życie zabójczy plan ściągnięcia w tym celu Garguły, ale ostatecznie uznano, że parodyści w ataku nie potrzebują wsparcia od parodystów w środku pola. Chętnie pojechalibyśmy z trzema żądłami ostrzej i brutalniej, ale… Ich trenerem jest Nawałka. Nie wykluczamy, że Zachara zadebiutuje w tym roku w kadrze, a Zahorskiego ściągnie do siebie Lech, po tym jak „international level” prześcignie Ślusarskiego w liczbie goli.

Potencjalny ulubieniec Weszło: Póki Nawałka nie odprawi swoich egzorcyzmów – Zahorski. Piłkarz, który w swojej, już ponad dziesięcioletniej, przygodzie z piłką zagrał JEDEN dobry sezon. Trzydzieści meczów, dziesięć goli w całkiem średnim Górniku – okej, to mogło robić wrażenie. Ale to było przed mistrzostwami Europy w 2008 roku. Minęło długie pięć lat, a Zahorski wiecznie wiózł się na swoim nazwisku. Przeliczmy szybko jego gole, wyjmijcie kalkulatory, bo to liczby, które pokonałyby nawet najtęższe umysły współczesnej matematyki. Trzy w pamięci, dwa pod kreską, całka, silnia – o kurwa, siedem goli w pięć lat (za 90minut.pl), ostatnia bramka w końcówce listopada 2011. Nie wiemy, czy lepsza byłaby ksywa „Bombardier”, czy „Olsztyńska Armata”.

Potencjalny bohater komentarzy na Weszło: Prezes, który ją zjadł trochę się przejadł. Rolę najzabawniejszego cyrkowca przejmuje Skorupski. Od razu krótkie typowanie – kiedy „Skorup” udzieli wywiadu, w którym nie będzie miał problemów z zachowaniem powagi? Naszym zdaniem wiosną 2015.

Nasza profesjonalna prognoza i rzetelna analiza dokonana za pomocą systemu EkstraklasaAnalizer2013 ®: Bez Milika może być im ciężko ugrać puchary, ale z drugiej strony… Z kim tu rywalizować? Potencjał snajperów z Wrocławia i Zabrza jest w miarę podobny, bliski niebezpieczeństwa, jakie może stworzyć królik na autostradzie, ale to i tak lepiej, niż Polonia, która w całej kadrze ma tylko Gołębiewskiego, wreszcie w roli faworyta do pierwszego składu. Nie widzimy za bardzo rywali, poza nieosiągalnymi Legią i Lechem, walka o dalsze miejsce jest – i zapewne będzie do samego końca – otwarta.

Polonia Warszawa

Największy atut: Paweł Wszołek, oddelegowany przez Dwaliszwiliego, Teodorczyka i Brzyskiego do zgaszenia światła na Muranowie. Jest nieogarnięty, nie dojrzał jeszcze do poważnego futbolu, ale w zdezelowanej przez Króla drużynie będzie pełnił funkcję człowieka-orkiestry. Zastanawiamy się czy „bezsilny, osamotniony Wszołek” stanie się epitetem stałym jak „szybkonogi Achilles”. I „nagi Król”.

Największa wada: Skoro już przy golasach jesteśmy – w Polonii wadliwe jest jedno ogniwo, które jak na choinkowych lampkach, wysiadając pociągnęło za sobą całą wigilijną iluminację. Ireneusz Król zbyt dosłownie wziął sobie do serca słowa bohaterów „Ziemi Obiecanej”: ja nie mam nic, ty nie masz nic, on nie ma nic – to akurat tyle, żeby wybudować fabrykę.

Król stwierdził, że z pustą kieszenią da się zamachnąć na kasę z Canal+, jednocześnie wkurwiając pół Polski swoimi innowacyjnymi pomysłami łączenia Gieksy z Polonią. Szarża zakończyła się w taki sposób, że z tonącego statku uciekli wszyscy ci, którzy potrafili pływać. Zostali: Wszołek, na tyle niegramotny, że nie zauważył zalanych pokładów i kilku majtków, których nie chciano na innych barkach. A najśmieszniejsze jest to, że w tej lidze nawet z tymi niedobitkami dawnej załogi da się szczęśliwie dopłynąć do brzegu!

Potencjalny ulubieniec Weszło: Irek Król. Fantazja, innowacyjność rozwiązań, błyskotliwość, bezczelność, dość lekki stosunek do wartości takich jak prawda, czy honor. O ile Józef Wojciechowski był wzbudzającym sympatię, ekscentrycznym biznesmenem otoczonym całym wianuszkiem „gadzich języków”, wiecznie strzelających w płot pieniędzmi dobrodzieja, o tyle Król jest antypatycznym, gburowatym mitomanem, nie mającym nawet czym strzelać.

Potencjalny bohater komentarzy na Weszło: Bohater zbiorowy – bramkarze. Pawełek – lubimy gościa za inteligencję i życiowe ogarnięcie, ale to wciąż facet, od którego wyprowadzono definicję „pawełka”, jako bramkarskiej wpadki. A w odwodzie – Przyrowski i jego „przyrosie”. Pięknie, jest w czym wybierać.

Nasza profesjonalna prognoza i rzetelna analiza dokonana za pomocą systemu EkstraklasaAnalizer2013 ®: W skrócie określilibyśmy to katastrofą. Nie wiemy jak nisko upadną, ale jesienne miejsce na podium nie jest dobrym punktem wyjścia do walki o europejskie puchary. Jest raczej jedyną gwarancją, że Polonia prawdopodobnie pozostanie w górnej połowie tabeli. A i to nie jest tak do końca pewne.

Jest jeszcze drugi scenariusz, zdecydowanie mniej prawdopodobny, ale… Nie da się wykluczyć, że Stokowiec nie sprzedał duszy diabłu. Ma w oczach coś takiego szatańskiego, kij go wie, wytrzymał na gorącym krześle trenera Polonii dłużej, niż ktokolwiek inny. Skoro Nawałka potrafił z Górnikiem, czemu nie Stokowiec z warszawiakami? Jedno jest pewne, jeśli w tym składzie, z takimi ciosami w zimie, Polonia utrzyma swoją pozycję w tabeli, stadion na Konwiktorskiej powinien zyskać dopisek „imienia Piotra Stokowca”.

Lech Poznań

Największy atut: Nie wiemy. Wkurzają nas zawsze te gadki o tym, że „naszą siłą jest kolektyw”, „na sukces pracuje cała drużyna z trenerem” i tym podobne. A jeśli mielibyśmy podać największa atut Lecha – chyba mniej więcej tak by to wyglądało. Jest nie najgorszy trener, niezła pomoc, solidne skrzydła, całkiem szczelna obrona, nie najgorszy bramkarz, świetni kibice, udane transfery… Nie ma tutaj nikogo, kto by się diametralnie wyróżniał. Ale też ciężko wskazać największy mankament.

Największa wada: Jedyną wadą Lecha jest obecność w lidze Legii. I tylko ten defekt stawia ich w roli faworytów do drugiego miejsca, niekoniecznie do mistrzostwa.

Potencjalny ulubieniec Weszło: Ironiczna ranga naszego ulubieńca wśród piłkarzy i pracowników Lecha Poznań ma status przechodniego trofeum. Najpierw dzielnie nosił to miano Arboleda i jego kolumbijski palec, potem ekshibicjonistyczna twarz Drewniaka, a Rumak i jego ego, które dzielnie walczy z długiem publicznym o miano największego zjawiska w Polsce.

Potencjalny bohater komentarzy na Weszło: BŚ18. Ciekawi jesteśmy, czy utrzyma miano najskuteczniejszego Polaka w Ekstraklasie. Jeśli tak – będzie to jedno z najzabawniejszych zrządzeń losu w tym sezonie – gość regularnie, systematycznie i metodycznie wyśmiewany przez pół Polski będzie mógł unieść wysoko głowę, rozejrzeć się wokół i zapytać: „rodzimi napastnicy, gdzie jesteście?”. Wśród ślepców jednooki, i takie tam.

Nasza profesjonalna prognoza i rzetelna analiza dokonana za pomocą systemu EkstraklasaAnalizer2013 ®: Krok w krok, łeb w łeb, a na koniec… w łeb i drugie miejsce.

Legia Warszawa

Największy atut: No i co? Mamy teraz wyliczać? Kuciak? Jędrzejczyk? Łukasik? Furman? Kosecki? Ljuboja? Atut za atutem. Ale jeśli mielibyśmy wskazać jeden konkretny, może trochę na wyrost, to byłby to Bogusław Leśnodorski, o którym niektórzy już mówią, że zastał Legią drewnianą, a zostawi murowaną. Wiadomo, że za wcześnie na takie panegiryki, ale na tę chwilę praca Leśnodorskiego bardzo się podoba każdemu z wyjątkiem Piotra Waśniewskiego, który powinien ruszyć do niego na korepetycje. Z wszystkiego.

Największa wada: Największą wadą Legii jest potwierdzenie w dziejach świata hasła: „historia lubi się powtarzać”. Legia ma dziś wszystko, prezesa, skład, trenera, kibiców, fotel lidera. Jest faworytem każdego trzeźwo myślącego sympatyka futbolu w tym kraju. Trudno sobie wyobrazić, by mogła z takim potencjałem przegrać, ale… Zeszły sezon. Marzec. Kwiecień. Maj i czerwiec. Pamiętacie jak ich nazywaliśmy? „Jeśli to przegrają, będą frajerami tysiąclecia”, „Legia MUSI wygrać w wyścigu ślimaków” i tak dalej, w tym stylu, a na koniec przyszedł Pan Trener Orest Lenczyk, poukładał swoje dziadostwo i Pietrasiaków i zawinął Skorży tytuł sprzed nosa. Legia już raz przerżnęła koncertowo – wydawało by się – wygrany sezon. Jedno jest pewne – jeśli nie wygrają teraz, większość z nich nie wygra już chyba nigdy.

Potencjalny ulubieniec Weszło: Niby Suler, ale jak mamy po nim jeździć, skoro w Legii nawet Urban przestał go poważnie traktować. Hmm… Kuciak żadnej cabajady nie zaliczy, to może Wawrzyniak – inteligentny facet, naprawdę niezły obrońca jak na Ekstraklasę, ale chyba najbardziej nieporadny piłkarz Legii. Ciężko znaleźć kogoś konkretnego…

Potencjalny bohater komentarzy na Weszło: Długo dostawało się młodemu „Kosie”, aż chłopak zadziwił całą Polskę swoim autodystansem w obszernym wywiadzie dla Weszło i zyskał powszechną sympatię. No to komu może się oberwać? Radoviciowi? Eee, już tak nie irytuje symulkami. Kucharczykowi? Ten to w ogóle przestał grać. No nic, wypada tylko zacytować wojtusiowe „we will say what time will tell”. A nuż komuś się coś wymsknie przed kamerami Canal+?

Nasza profesjonalna prognoza i rzetelna analiza dokonana za pomocą systemu EkstraklasaAnalizer2013 ®: Mistrzostwo, nie może być inaczej. Ale coś nam podpowiada, że emocje będą nam towarzyszyć do końca. I że największego syfu Legii narobił Ireneusz Król, oddając Teodorczyka do Lecha. Ale dobra, nie filozofujmy. Ta paka nie ma prawa nie sięgnąć po tytuł.

Weszło



KOMENTARZE

ZOBACZ RÓWNIEŻ

WESZŁO NEWSY

BLOGI I FELIETONY

ANGLIA

HISZPANIA

NIEMCY

WŁOCHY