WESZLO.COM Weszło

Proszę się odpieprzyć od alkoholu na stacjach!

Lipiec 20, 2012 03:14

1320092811_stan1

Ktoś mądry przeprowadził badania – na pewno kosztowne, a jakże – i wyszło, że jak alkohol będzie trudniej dostępny to Polacy będą go mniej pili. Oczywiście jest to prawda, gdyby w ogóle nie był dostępny to by pito go jeszcze mniej, bo nie każdy ma zapędy bimbrownicze. Sam mogę za połowę ceny dorzucić kilka innych wyników moich skrupulatnych badań (np. że ograniczenie sprzedaży makaronów wpłynie na ich popularność), ale od razu powiem, że wszystkie sprowadzają się do jednego: utrudnienia w dostępie do towaru w zdecydowanej większości wypadków wpływają negatywnie na popyt. I nieważne czy mówimy o alkoholu, serkach topionych, gazetach czy dezodorantach. Im bardziej się trzeba nachodzić, tym bardziej się nie chce.
Ministerstwo Zdrowia wymyśliło sobie, że alkoholu nie będzie można kupić na stacjach benzynowych. I jak go nie będzie na stacjach – to nasze społeczeństwo będzie zdrowsze. No, załóżmy, że tak – naiwnie przyjmijmy, że spadek sprzedaży alkoholu byłby aż tak znaczący, że odbiłby się na ogólnej kondycji Polaków. Ale jeśli społeczeństwo nie chce być zdrowsze? Na to pytanie jakoś nikt nie chce odpowiedzieć. Dlaczego muszę być zdrowy? Dlaczego nie mogę się uwalić za własne pieniądze? A może chciałbym kupić tylko wino, które jest częścią większego planu i ostatecznie ma doprowadzić do prokreacji, czyli tego, czego państwo po nas oczekuje? Nie no, czemu nie mogę robić ze swoim życiem tego, co mi się podoba? Dlaczego nie mogę chlać, rzygać i dogorywać we własnym łóżku? Albo spijać dziewczyn czerwonym winem? Czy bycie zdrowym to obowiązek obywatela? W kraju, w którym sprawnie działa jedynie prywatna opieka zdrowotna – chyba tak. A jeśli mnie stać na prywatną opiekę i całkiem prywatnie chcę sobie zrujnować zdrowie?

Koło mnie funkcjonuje stacja, która od niedawna nie prowadzi sprzedaży alkoholu, więc stała się miejscem przeze mnie omijanym. Jak zechce mi się nabombić w środku nocy, jak wpadną niezapowiedziani kumple – to muszę iść kilometr dalej. Czy ja naprawdę mam tak chodzić w tę i z powrotem, tylko dlatego, że jakiś urzędas tak sobie wymyślił? Mam tak dymać po nocy?

Resort chce zdrowszych Polaków i mówi: alkohol będzie można kupić w miejscach do tego przeznaczonych, stacje paliw powinny utrzymywać się ze sprzedaży paliw. Widzę tu poważne luki. Powiedzcie mi sami – czy chipsy są zdrowe? Są czy nie? Nie. Albo wspomniane przeze mnie mrożonki, np. mrożone pizze. Zdrowe? Nie. Czy napoje gazowane są zdrowe? Dlaczego to wszystko – o papierosach nie wspominając – można kupić na stacji i dlaczego tego Ministerstwo Zdrowia się nie czepia, a już alkoholu tak? Sprzedaż chipsów, przez które tyją dzieciaki, co potem prowadzi do wielu chorób, miażdżycy na przykład, na pewno spadłaby, gdyby wprowadzić utrudnienia w dostępie do nich, prawda? Ministerstwo zdrowia powinno więc apelować: chipsy muszę zniknąć ze stacji paliw. Czy ministerstwo to robi? Nie. W przypadku alkoholu mamy więc nadgorliwość, albo w przypadku chipsów mamy zaniedbanie. Inna opcja nie przychodzi mi do głowy.

Albo hot-dogi. Wszystkie stacje sprzedają teraz hot-dogi. Czy jedzenie hot-dogów jest zdrowe? Czy stacja paliw jest miejscem, w którym Polacy powinni się stołować? Dlaczego minister na to pozwala? Na to obżarstwo obrzydliwe, na te sosy, na te bomby kaloryczne, które spadają dzień w dzień na miliony kierowców. Niech jedzą w knajpach, nie na stacjach, prawda?

Prosiłbym, żeby się łaskawie odpieprzyć od alkoholu na stacjach. Cena benzyny jest już tak wysoka, że niektórzy chodzą na stację już tylko po piwko. Ciekaw jestem bardzo, czy kiedyś się okaże, że pan który zgłosił ten genialny projekt prowadzi na co dzień sklep monopolowy, któremu pobliski Orlen rujnuje interes…

stan

Weszło



KOMENTARZE

ZOBACZ RÓWNIEŻ

WESZŁO NEWSY

BLOGI I FELIETONY

ANGLIA

HISZPANIA

NIEMCY

WŁOCHY